piątek, 21 listopada 2014

Rozdział 10


                                             Rozdział 10 
______________________________________________________


MADDIE POV'S

Obudziłam się w nie swoim pokoju. To znaczy wiedziałam że jesteśmy na wakacjach, w hotelu, ale mimo tego nie jestem w swoim pokoju gdzie powinnam być. Zaczęłam się rozglądać dookoła i teraz zobaczyłam, że koło mnie leży jakaś dziewczyna, na podłodze przytuleni do siebie Luke i Calum smacznie chrapią. Gdzieś tam kawałek dalej wygięty Ashton a na nim Michael. 
- Widzę że już się obudziłaś. - powiedział mi znajomy głos. Spojrzałam w lewo i zobaczyłam tam siedzącego na fotelu Jack'a z laptopem na kolanach. - A ten co tu robi? 
- A ty co tutaj robisz? I dlaczego wszyscy jesteśmy w jednym pokoju, a nie w swoich? - zapytałam oburzona, nie żeby coś ... no ale.. a z resztą.. 
- Sami tutaj przyszliście, nie moja wina.. a ty aż rzucałaś się w moje ramiona. -CO?! Ja?! 
- Ja?! Czy ty siebie słyszysz człowieku?! Chyba to ta lafirynda co leży z nami tutaj. - wskazałam na jakąś dziewczynę która leżała, oraz przebywała z nami w pokoju. 
- Dla twojej wiadomości Maddie, to jest moja dziewczyna. - powiedział i uśmiechnął się. 
- Ta blondi nie powinna z nami... czekaj, czekaj to twoja dziewczyna?! - zapytałam. - To po jaką cholerę kuźwa mnie całowałeś?! Co?! Nic tu po nas. Chłopaki wstajemy! To nie nasze miejsce. - podeszłam do każdego i ucałowałam każdego w policzek, na co Hood zareagował szybkim obudzeniem się. 
- CO się dzieje? - zapytał zdezorientowany Hoodie. - Ej! To nie mój pokój. - powiedział. - Kurna! Dlaczego leże przytulony do Hemmo?! - Szybko wstał, przez co Hemmings walnął głową o podłogę. 
- Ałłł... Cholera Calum, co cię wzięło?! - podeszłam do niego pomogłam mu wstać i ucałowałam bolące miejsce. 
- Do wesela się zagoi. - uśmiechnęłam się i dodałam - Wiesz, coś się pamięta z dzieciństwa jak to mama robiła.. - uśmiechnęłam się. - Dobra chłopaki idziemy z tond. Nie chcemy przeszkadzać Jack'owi i jego dziwce .. - wypchnęłam ich siłą z tego pokoju bo by tak czy tak nie wyszli. 
- Maddie... daj spokój, nam się chce spać.. - powiedział ledwo żywy Ashton, no tak impreza, alkohol, kac.. 
- Dobra idziecie do naszego pokoju.. tylko zaraz, zaraz.. - przystanęłam 
- Coś się stało Maddie? - zatroskana mina dała mi do zrozumienia, że jest naprawdę przesłodki. - Gdzie jest Josh i Lucy?
- Tsa.. oni są na pewno w najlepsze w spaniu, dalej idźmy już do tego cholernego pokoju.. chce się wyspać. - jęknął Ash. 
- A no tak idziemy już. - Złapałam Asha i Mikey'a za rękę i zaczęłam prowadzić do naszego pokoju. Nasze pokoje są 2 piętra wyżej więc, trzeba jechać windą. 



Mikey i Ash, tak jak przyszli położyli się na łóżku i zasnęli. Natomiast ja, Cal i Lukey siedzieliśmy na podłodze i myśleliśmy o nie wiadomo czym. Nie chciało mi się siedzieć w tym piekielnym pokoju, więc wyszłam zanim ktoś coś do mnie powiedział. 
Wyszłam na świeże powietrze, to jest to czego mi teraz brakowało. 
Jestem pod wrażeniem, że obudziłam się tak wcześnie. 
Jestem również ciekawa czy Josh i Lucy pamiętają coś z ostatniej nocy. 
Miejmy nadzieje że tak bo nie będę mówiła im tego co robili po kontach klubu.
Założyłam swoje.. znaczy no nie swoje tylko Caluma RayBan'y i szłam przed siebie. 
Miałam ochotę na plażę, ale sama nie pójdę przecież. 
Cały mój humor z rana gdzieś uciekł, a dlaczego? 
Bo panu Jack'owi zachciało się nas zawlec do swojego pokoju, i co on myśli sobie? Że ja tak do niego od razu wrócę? 


No przepraszam, ja już mam innego na oku.. 

Wróciłam do hotelu, dochodziła godzina.. nawet nie wiem bo nie miałam przy sobie telefonu, ale wiem że późna bo już jest ciemno. 
Nie czekając weszłam do hotelu, przywitałam się z recepcjonistką, na co sie uśmiechnęła i poszłam do swojego pokoju. 
Dużo myślałam nad tym co czuję to tych dwóch idiotów, ale nadal nic nie wiem.. 
Strasznie jest podjąć decyzje, nie wiem naprawdę co z tego będzie.. 
Moja mama często mi mówiła, żebym słuchała głosu serca, ale teraz jak go potrzebuję to się nie odzywa.. 
Dlaczego życie nieraz musi być takie trudne?!
Możecie mi powiedzieć? 

Weszłam do naszego pokoju i pierwsze co mi się rzuciło w oczy to to, że wszyscy się śmiali i bawili się bardzo dobrze bez mnie.. 
Trochę smutno zrobiło mi się z tego powodu.. 
Położyłam się na swoim łóżku, włączyłam w słuchawkach muzykę i kompletnie się wyłączyłam. 
Napotkałam się na dziwnych spojrzeniach moich przyjaciół i swojego brata. 
Westchnęłam cicho pod nosem i położyłam się.. 
Odpłynęłam w krainę błogiego snu. 

Obudziłam jakoś po pierwszej w nocy, nie mogłam spać. 
Chciałam wyjść z tego wszystkiego, nie wiem czemu sobie tak pomyślałam. 
Podniosłam się do pozycji siedzącej przetarłam oczy i dopiero teraz zorientowałam się, że koło mnie nie leży Luke, tylko Calum.. też nie spał, najwidoczniej nie mógł zasnąć. 
- Zły sen? - zapytał po czym położył się na bok żeby mnie lepiej widzieć.
- Nie.. tyko nie mogę spać. - uśmiechnęłam się do niego słabo po czym położyłam się z powrotem. Teraz zobaczyłam, że nie ma na sobie koszulki. 
- A ty czemu nie śpisz. - położyłam się tak samo jak on i wpatrywałam się w jego klatkę piersiową, zaciekawił mnie jego tatuaż MMXII. 


- Myślałem.. i to poważnie myślałem... 
- A mogę wiedzieć o czym? 

- O nas.. 

___________________________________________

Heeeej <3 
Przepraszam że przez 2 tygodznie nic nie dodałam ale brak weny na ten blog.. 
Nie wiem co się ze mną dzieje bo na Terrible mam wenę.. 
Może to dla tego że jest nowy?
N.w naprawdę nie wiem.. ale postaram się to nadrobić.. 

Obiecuję to wam. <3   

4 komentarze:

  1. Megaaa <3 Oby Maddie i Luke byli razem <3 #Laddie <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajefajne <3 Oby Luke i Maddie byli razem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super ;) Czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  4. znalazłam dopiero dziś Twoje opowiadanie i jeju jest niesamowite xx
    Shippuje Maddie i Lucas'a!

    zapraszam do siebie,dopiero zaczynam i jeśli Ci się spodoba to liczę na Twoją opinię w komentarzu :)
    http://hemmingseight.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Orbitka Szablonovo