sobota, 1 listopada 2014

Rozdział 9


                  Rozdział 9
_____________________________________
LUKE POV'S
- A co tu się wyprawia?

Zapytałem gdy zobaczyłem jak wszyscy leżeli na podłodze i śmiali się w nieboglosy.
- Bo.. Maddie dostała z drzwi.. a potem z patelni.. - zaczął Ash ale nic nie zrozumiałem, ponieważ gdy mówił cały czas się śmiał.
- Nie rozumiem twojego toku myślenia. - Maddie wstała podeszła do mnie i mnie przytuliła, nie czekajac na oklaski zrobiłem to samo.
- Możecie mi wytłumaczyć to tu sie dzieję? Bo jak narazie z tego wszystkiego zrozumiałem co drzwi. - Zapytałem i czekałem wyczekajaco aż któreś z nich powie co sie stało.
- Oh, no spałam, wstałam podeszłam do drzwi, Calum je otworzył, chlopaki przyszli zaczęli sie śmiać, a mi sie przypomniało jak dostałam z patelni w twarz od Lucy i tak jakos wyszło. - Nie no nie powiem bo zacząłem się śmiać jak to usłyszałem.
- Idę się przejść, cały dzień siadziałem w tym hotelu, to teraz można iść sie przejść, prawda? - popatrzyłem na chłopaków pokiwali przecząco głowami. - A ty Maddie, idzesz czy zostajesz z tą bandą idiotów - zaczęliśmy się śmiać.
- Jasne, przyda mi sie trochę świeżego powietrza.
- No to choć. - Złapałem ją za rękę i wyszliśmy.



CALUM POV'S
Usiałem sobie wygodnie na kanapie, włączyłem telewizor. Przypomniało mi sie że dzisiaj lecą moje wybiegi. Nie mogę przegapić niczego. Wszyscy mi sie pytają jak jaj mogę takie coś oglądać.. no każdy lubi to co lubi. Ash na przykład lubi chodzić 2 razy w tygodniu na siłownię, Mike farbować sobie włosy i oglądać kucyki ponny, Luke tego człowieka nie da sie ogarnąć, raz ogląda jakieś romanse, zaraz po tym ryczy jak jakas baba, a po tym puszcza komedie albo horror i sie z tego śmieje (to się trzeba nazywać tylko i wyłącznie Luke Hemmings). Ja natomiast lubie oglądać wybiegi mody i dobrze mi z tym.
- Calum, dlaczego jeszcze nie przebrany?! Przeciez zaraz wychodzimy! - zaczął ponaglać mnie Josh.
- No chwila tak! Dajcie mi 5 minut. - powiedziałem i wszedłem do łazienki ze swoimi ciuchami.
- Tak tylko że to twoje 5 minu trwa juz wystarczająco długo! - Josh
- Co ty kurna, okres dostałeś czy co? Zachowujesz sie jak kobieta..  przpraszam nawet gorzej. - zasmiałem sie na co Josh odpowiedział mi kopnieciem w drzwi. Mieliśmy iść na jakąś tak zwaną ,,imprezę,, gdzie wszyscy w planach mają sie uchlać jak jakieś dekle, no ale co tam nie oszukujmy się.
- Dłużej nie mogłeś. - powiedział zły Josh.
- Oj no.. nasza kobitka sie zdenerwowała. - dostałem kopniaka.
- Oj no juz dobrze,dobrze tak tylko powiedziałem. - Podniosłem ręce w obronie.
- Lepiej już chodźmy, bo jak ma sie tu zalać krew to wolę już iść. - Josh.

- Wow, nie wiedziałem że posiadają tutaj taki klub pod nazwą ,,London,, ciekawe czy cos sie w nim dzieje a nie, jakieś nie wiadomo co. - Zasmiałem sie na swoją wymiankę zdań, przez co Maddie dołączyła do mnie. No właśnie jakaś taka nie obecna była przez całą drogę.
- Calum, ty juz się lepiej nie pdzywaj. Jesteś tak walniety jak paczka dropsów. - czy już wspominałem jak Irwin denerwuje ludzi? Bo jakoś sobie tego nie przypominam.
- Śmieszne, bardzo.. - zacząłem - Czego sie tak kielczysz, siano gdzieś widzisz czy koń w rodzinie? - Maddie przybiła mi piątkę.
- Calum.. - zaczął - brak mi człeku na ciebie słów..
- Ale co wy dzisiaj macie takie problemy? Zachowujecie sie jak banda choboćków. - Nie pytajcie sie co to znaczy bo i tak nie wiem, słyszałem to w programie iCarly spodobało mi się to no i tak zostało.



MADDIE POV'S
Nie wiem ile chlopaki juz wypili, i nie mama również pojęcia co Lucy w siebie wlała. Jest kompletnie piana, tak samo jak reszta.. No może z wyjatkiem jednej osoby. Byłabym bardzo wdzięczna jak jakaś osoba znajdująca się na tej sali była trzeźwa,
lecz to sie nigdy nie stanie prawda?
Siedziałam tak przy barze i piłam sobie sok pomarańczowy, przyglądałam się tańczącemu Josh'owi i Calumowi oraz Lucy która nieźle wywijała. Gdzieś tam migneła mi się jakaś dziewczyna z Ashtonem, Michael przebywający w towarzystwie jakiś dziewczyn, ale nigdzie nie ma Luka. Nie ma go, ale przecież z nami wychodził.. No trudno trzeba sobie jakoś temu zaradzić.
Siedzę tu już jakąś 2 godzine i czekam aż pojdziemy do hotelu, bo nie chce mi sie ty siedziec. Od tamtej pory wszyscy boją się podchodzić do baru... Dziwne?
Wpatrywałam sie w jakiś głupi punkt przed mna, była nią ściana. Odwruciłam się do baru by zamówić kolejny sok pomarańczowy i wtedy zauważyłam Luka, który siedział sam w koncie. Podeszłam do niego i na jego twarzy zawitał uśmiech.
- Co tak siedzisz sam? - Zapytałam i usiadłam koło niego.
- Nic tu po mnie, chciałem iść do hotelu, ale jak zauważyłem ciebie przy barze uwarzałem na ciebie. Nie chciałem żeby ktoś do ciebie sie dobierał albo no wiesz.. - powiedział oplutł mnie ramieniem i dodał - Chciałem ciebie ochronić przed niebezpieczeństwem.
-zdebialamłam nie wiedziałam o co mu chodzi.

2 komentarze:

Obserwatorzy

Orbitka Szablonovo