Rozdział 3
----------------------------------------------------------
Gdy weszliśmy do kawiarni zobaczyłam osobę której nie chciałam widzieć..
- Hej chłopaki, a może pójdziemy gdzie indziej. No wiecie tu jest trochę zatłoczone. -nie chciałam tu zostać ani chwili dłużej, tym bardzie że znajdowała się w tym pomieszczeniu Cassidy Brook. Najgorsza dziewczyna jaką spotkałam razem z Maddie.
- Czemu nie możemy tu zostać? Przecież nie ma za dużo ludzi tutaj, nie przesadzaj Lucy. - Josh
- Jeśli chcecie tutaj zostać to zostańcie, ale ja idę z tond idę. - I jak kuźwa na zawołanie usłyszałam ten piskliwy głos Cassidy.
- Lucy. Hej jak ciebie jest miło widzieć. - Taa ... w szkole co innego mówi na mój temat. Jest suką bo jak jakiś chłopak się jej spodoba to musi postawić na swoje, jest strasznie tępą, pustą i nie wiem co jeszcze przyjdzie mi do głowy blond suką.
- Ooo ... widzie że przyprowadziłaś ze sobą pięciu przystojniaków .. No Lucy nie przedstawisz mnie? - Uwierzcie, że ja jej tak nienawidzę jest ... ughh ..
- A no tak, Cassidy to jest : Josh, Ashton, Calum, Michael i Luke, chłopaki to jest Cassidy - czujecie ten sarkazm?
- No hejka przystojnacy. - ona zaczęła się przystawiać do Josh'a!
Właśnie poczułam dziwne uczucie w okolicach swojego serca.
Czy to właśnie jest to że zakochałam się w nim.. ?
Zrezygnowana poszłam do jakiegoś stolika w koncie, a za mną ruszyli wszyscy prócz Josh'a.
Wzięłam swój telefon i napisałam sms'a do Maddie
,,Do: Maddie ;*,,
Zgadnij z kim twój brat właśnie rozmawia!
Z tą głupią, pustą jędzą Cassidy!!!!!!
Nie musiałam czekać za długo na wiadomość, czyli że Maddie już wstała.
,,Od: Maddie ;*,,
C.O?! Nieee ... Nie masz pozwolić żeby z nią gadał!
Nie chce żeby zadawała się z Josh'em, albo którymś z chłopaków!
Tsaa ... Jakoś nie wyszło pisanie tak, żeby chłopacy nie widzieli co piszę.
Nie, mam nic im za złe. Są tacy kochani!
- Lucy z kim tak tam stukasz? - Calum
- Z Maddie. - nie spoglądając na nikogo odpowiedziałam mu i pisałam dale z Maddie.
- Ona już wstała?! To może niech do nas przyjedzie. - Cal
- Tsa .. Dobry pomysł, napisze do niej.
,,Do: Maddie ;*,,
A może wpadniesz do nas?
No wiesz chłopaki się pytają?
Jak by co to my jesteśmy w Starbucks :)! xx
Zablokowałam swojego iPhone'a i gapiłam się tępo na ścianę przed mną.
Teraz muszę poukładać sobie wszystkie myśli, zawiązane z Josh'em i ze mną ..
,,Od: Maddie ;*,,
Ok, Za jakieś 10 min powinnam być ;)) x
Zdziwiła mnie ta wiadomość, myślałam że Maddie nie nie będzie tak przepadać za chłopakami a tu nagle takie coś. No cóż, jednak po 17 latach naszej znajomości nie znam jeszcze jak tak dokładnie jak powinnam ją znać.
Muszę wam powiedzieć , że Maddie jest dla mnie jak siostra z zarazem jak .. no własnie czasami zachowuje się jak moja mama! Tsaa ..
Tylko że ona nie miała na mnie czasu..
Wychowywał mnie mój ojciec i jego nowa żona, nawet nie była taka zła.
Kochała mnie jak własną córkę rodzoną, ale przynajmniej mam rodzeństwo młodsze .. Tak bliźniaki chłopak i dziewczynka. W końcu mam siostrę i brata!
C'nie? Dla mnie jest idealnie.
- Nad czym tak myślisz, Lucy? - Moje przemyślenia wszystkie przerwał, uśmiechnięty od ucha do ucha Ash.
- A wiesz, teraz do mnie dociera, że mam taką super rodzinę.. No wiesz.. Kochający ojciec, jego żona nowa która jest dla mnie jak prawdziwa matka i moje nowe rodzeństwo. - na samo wspomnienie uśmiechnęłam się, co od razu Irwin odwzajemnił.
- No to się bardzo ciesze, a ile lat ma twoje rodzeństwo? No wiesz, jeśli mogę zapytać?
- 1.5 miesiąca. - Uśmiechnęłam się do Ashtona.
- Czyli takie małe bobaski? - odezwał się Mikey - One zawszę są takie słodkie. - Ale, możesz się wyspać, przez ich ciągły płacz i no wiesz .. Nie jeszteś po tym wszystkim zmęczona? - Luke.
- Wiecie co.. jestem tak tym zachwycona że nie czuję na to potrzeby na spanie i takie tam. Wiecie to w końcu bliźniaki, a Lily by sobie nie poradziła z tym wszystkim sama. Mój tata pracuje, rzadko co ma wolne. Ale poświęca im jak najwięcej czasu tak samo jak i mi. - nie wiem czy powinnam im się tak szybko zwierzać, ale czuję że będziemy najlepszymi przyjaciółmi. Nawet nie wiem kiedy zjawiła się Maddie.
- No właśnie, miałaś mi pokazać to twoje nowe rodzeństwo i do tej pory ich nie pokazałaś. - zaśmiała się Maddie.
- No wiesz nie było okazji, bo to albo wychodziłyśmy gdzieś na miasto, a tu to, a tu tamto i tak wiesz... Ale wiesz co, możemy jutro się wybrać z nimi na spacer, jeśli tylko chcesz. - uśmiechnęłam się, co również odwzajemniła.
- No okey, a zamówiliście coś? Bo wiedzę że tak siedzicie i się gapicie nawzajem.
- Nie jeszcze nie, tak jakoś nie wiem.. - Calum
- No proszę, proszę kto do nas przyszedł? Zaszczycił nas sam Josh Malik! - powiedziała sarkastycznie
- Ale o co ci chodzi? Dlaczego mi nie powiedziałaś że masz taką .... no zajebistą przyjaciółkę? - Josh
- Kto?! Co?! Jak?! Gdzie?! Kiedy?! - Nie wiem co napadło Maddie
- No Cassidy. - Josh
- Czy ty wiesz co ty właśnie zrobiłeś? Ale chyba się z nią nie umówiłeś? - Lucy
- Umówiłem. - powiedział z szerokim uśmiechem na ustach. W tym oto momencie coś zakuło mnie w klatce piersiowej po lewej stronie... Czy on to naprawdę powiedział?
- C.O?! Co ty do Cholery zrobiłeś?! Umówiłeś się z tą suką?! - Maddie prawie krzyczała na niego.
- Madison Kelly Malik! Odszczekaj to co powiedziałaś w tej chwili. - w tym momencie to Josh się zdenerwował, jego oczy aż pociemniały. NIe były już takie piękne w odcieniu morskiej bryzy, tylko ciemne jak chmury burzowe, a nawet jeszcze bardziej.
- No proszę! Mądry się znalazł! Proszę cię, nie znasz jej nie wiem jaka ona jest !!!
- Może i nie wiem ale chce się przekonać, a ty nic mi nie będziesz rozkazywać. - Josh
- Emm .. Czy coś podać? - kelnerka.
'' CALUM POV'S ''
- Może i nie wiem, ale chce się przekonać! - Nie mogłem patrzyć jak oni się kłócą, to przecież siostra i brat.
- Emm .. Czy coś podać? - ni to stąd, ni to zowąd pojawiła się kelnerka. Patrzyła na nas jak na jakiś wariatów.
- Tak, ja myślę, że poprosimy tu 7 razy frappuccino. - Powiedziałem i posłałem jej uśmiech, na co ona odwzajemniła. Trochę się wstydziła to było widać, a może to nasza fanka? Nie wyglądała na jakąś starą, może taka w wieku Maddie i Lucy nie daję jej więcej.
- Czy coś jeszcze?- znów zapytała nieśmiało.
- Nie, nie myślę że na razie to wszystko będzie. - razem z chłopakami uśmiechnęliśmy się do niej, na co ona zareagowała rumieńcami, uśmiechnąłem się mimowolnie pod nosem. Kocham kiedy każda dziewczyna się rumieni, to jest wtedy takie słodkie.
- DOBRA!! - w końcu się odezwałem - Koniec tego, nie powinniście się kłócić!
Jesteście rodzeństwem, a rodzeństwo powinno się wspierać jak tylko potrafi, czyż tak nie jest? - Maddie i Josh, spojrzeli na mnie jak na jakiegoś debila.
- Chłopaki powiedzcie że tak powinno być. - spojrzałem na nich na co przytaknęli mi. - A więc, albo się przeprosicie, albo wyjedziemy i sie nie odezwiemy do żadnego z was! Wybierajcie. - powiedziałem z satysfakcją.
- No wiesz Josh.. Faktycznie postąpiłam trochę źle, naskakując tak na ciebie. Przepraszam. - ledwo usłyszałem, ale jednak powiedziała to słowo na które czekałem.
- Ja ciebie też siostra. - Josh przytulił Maddie do siebie o ona niczym przylepa, przylgnęła go niego. Fajne jest widzieć takie kochające się rodzeństwo a nie kłócących się.
'' MADDIE POV'S ''
Faktycznie zrobiło mi się strasznie głupio, gdy Calum powiedział te słowa. NIe mogę się złościć na niego on jest moim braciszkiem kochanym z którym nie mam kontaktu, ponieważ bracuje tysiące kilometrów od swojego rodzinnego domu i no. ALe na całe szczęście mam swoją kochaną Lucy, tylko że napewno nie będziemy się teraz tak często widywać bo ma swoje rodzeństwo i raczej głupio by było nie pomagać przy nich c'nie?
W czasie ciąży Lily, razem z Lucy pomagaliśmy jej jak tylko mogliśmy, ona jest też dla mnie jak przyjaciółka. Wiem że może ma te 39 lat, no ale nie wygląda na tyle tak samo jak i moja. Ojciec Lucy i mój to są najlepsi przyjaciele od przedszkola i tak się trzymają. Chciała bym żeby moja i Lucy przyjaźń trwała jak najdłużej.
- Proszę bardzo 7 razy frappuccino. - brunetka uśmiechnęła się i odeszła z powrotem do lady. Zaczęłam delektować się smakiem mojej kawy, kiedy poczułam ból w mojej nodze.
- Ałłł .. złapałam się za bolące miejsce i spojrzałam na roześmianego chłopaka obok mnie. - Calum ty idioto! - zaśmiałam się a wraz ze mną chłopacy i Lucy.
- Hahaha .. Nawet przyznała to siostra swojego najlepszego przyjaciela. - Mikey, nie mógł ze śmiechu, ale ja nie wiem co takiego w tym było.
- Tsaa.. Zapłacisz mi za to kolego. Teraz moja noga przez ciebie boli. - Maddie
- Przepraszam, nie chciałem ciebie nadepnąć. - Calum
- Oj no dobra już dobra! - zaśmiałam się. Tak spędziliśmy nasz czas w kawiarence, śmiejąc się przy tym wygłupiając. Dochodziła już godzina 19. Chłopaki zaproponowali nam spacer po Londynie w blasku księżyca. Tsaa .. Jest dopiero 19, a księżyc dopiero jest tak gdzieś o 23... No fantastycznie...
Ale co tam.. tak minął nam cały dzień. Gdy zaszliśmy do domu od razu pomaszerowałam do swojego pokoju i położyłam się spać, nie zważając na to że jestem w ciuchach.
---------------------------------------------------------------------------------------------
YEAHHH ...!
W końcu napisałam!!! :D
Przepraszam że nie dodałam go wczoraj, ale nie miałam na to siły! ;(
Hahahah.. co ja gadam, nie chciało mi się nie wiedziałam co napisać.. oraz to że czytałam innego bloga o ... No własne mogę powiedzieć że by on o Calumie i Luku i o dziewczynie która była zakochana w Luku, ale potem zakochała się w Calumie. No cóż może dziwnie to brzmi ale blog jest naprawdę wspaniały! <3
Kocham go!!!
Ja jeśli chcecie na niego wejść to tutaj macie (LINK)
No więc, jeśli dobrze pójdzie to w czwartek albo i w piątek pojawi się nowy rozdział, no chyba że najpóźniej to w sobotę ;))
Ja się żegnam z wami i życzę SOSIKOWYCH SNÓW <3 ;**
ROZDZIAŁ 2
_________________________________________________________________
Staliśmy tak w progu do puki ...
No właśnie do puki nie Ash i jego nagły wybuch śmiechu.
- Josh?! - Maddie i Lucy wypowiedziały równo moje imię.
- No hej dziewczyny! - Podbiegłem do nich i je przytuliłem
- Jak długo stoisz w tych drzwiach, słyszałeś coś?! Mów brat bo pożałujesz. - Zaśmiała się Maddie.
- Tylko chwilkę, Madison.. - nie dokończyłem bo mi przerwała
- Ile razy mam ci mówić, że nie Madison?! Dobrze wiesz że nienawidzę tego imienia!
- No dobrze, Maddie Lucy. Poznajcie moich przyjaciół. Luke, Ashton, Calum, Michael, poznajcie moją siostrę i jej przyjaciółkę. - Josh
- Hej dziewczyny. - Chłopacy
- O MÓJ BOŻE! - Lucy pisnęła ze szczęścia. - To jest 5SOS!!! Nie wieże!!
- Kto to jest? - Zapytała spokojnie Maddie.
- Nie mów że ich nie znasz?! To jest 5 Seconds Of Summer!!! - Lucy
- Nie, nie znam ich i jakoś nie wiem z czego ta podjaranka. Witajcie chłopacy, jak widzicie macie tutaj fankę swoją. - Madison.
- Wiesz co siostra, ciebie miło też widzieć. - powiedziałem ze sarkazmem
- PRZEPRASZAM! Nic mi nie powiedziałeś że przyjedziesz ze swoimi kolegami.
Bardzo ci za to dziękuje. - No i wyszła z pokoju, a za nią poleciała Lucy.
- Wiedziałem że to nie będzie najlepszy pomysł z przyjeżdżaniem tu. - Michael
- Przestań Mikey, wszystko jest ok, nie ma cię czym przejmować. Chodźcie pokażę wam gdzie będziecie spać.
Może źle postąpiłem nie mówiąc Madison, że przyjeżdżam z przyjaciółmi. Ale z drugiej strony nie dopuściła mnie do słowa, chciałem jej powiedzieć. Nie chce żeby zgrywała z siebie nie wiadomo kogo dla chłopaków, chcę tylko żeby się polubili wszyscy. razem z chłopakami jesteśmy dla siebie jak bracia, oni też tak chcą traktować Maddie, a ja już o niej mówimy to zaczynam się martwić, nie ma jej już którąś godzinę, nie odbiera ode mnie telefonów tak samo jak i Lucy. No nic, trzeba czekać.
- Co się stało twojej siostrze, że tak nagle wybiegła z domu? - Calum
- Cal, na prawdę sam sobie na to pytanie nie mogę odpowiedzieć a ty mnie jeszcze o to pytasz. Trzeba cierpliwie czekać na nią. - westchnąłem
"MADISON POV'S"
- Jaki on jest głupi! Dlaczego nie powiedział mi że przyleci z jakimiś swoimi kolegami czy przyjaciółmi, nie wiem jak on ich tam nazywa! - Byłam strasznie wściekła, na siebie jak i zarówno na Josh'a. Stęskniłam się za nim, ale teraz już chce żeby wyjechał do Sydney.
- Nie mów tak, Maddie. Dobrze wiesz że Josh lubi jakieś niespodzianki tobie robić. - Lucy
- Nie broń go! Nie postąpił dobrze robiąc taką rzecz, a z resztą nie chce być sama w domu z piątką chłopaków, szykuj się idziesz ze mną. - nie miała najlepszego humoru, ale cóż zajdę do domu i będę udawać jak gdyby nigdy nic.
- Madison Kelly Malik, gdzie ty do jasnej anielki byłaś?! Nie odbierałaś ode mnie telefonu ani Lucy. Zawiodłem się na tobie. - Josh był jakiś nadzwyczajne ... spokojny?
- Za rok kończę 18 lat, więc nie masz się o co martwić.
- Maddie, proszę cię.
- Dobra! Dobra! Zapomnijmy o tym wszystkim. Zacznijmy wszystko od nowa.
Hej chłopaki, jestem Madison macie mówić na mnie Maddie. Mam 17 lat i jestem siostrą Josh'a jak widzicie. - powiedziałam ze sarkazmem w głosie
- Maddie .. - Josh chyba już był znudzony tym wszystkim.
- Wiesz .. Strasznie za tobą tęskniłam, nie mogłam się doczekać kiedy przyjedziesz, ale teraz mam ochotę żebyś już jechał do Sydney czy gdzie tam mieszkasz! - Maddie
- Madison, co ty wygadujesz? - Josh
- Nic, wiesz... po prostu nic. Idę spać, muszę się z tym wszystkim przespać. Lucy zostajesz czy idziesz ze mną? - O co ja pytam ona zostanie, bo Josh przyjechał
- Nie musisz iść skoro nie chcesz. - zrezygnowana poszłam na piętro do swojego pokoju.
- A tą co ugryzło? - Josh
- Ahhh ... dużo gadać .. - Lucy
"LUCY POV'S"
- No więc oświecisz nas? - Josh.
- Emm .. jasne, jest na ciebie zła, że nie powiedziałeś jej o swoich przyjaciołach, za to że nie powiedziałeś też, że z nimi przyjedziesz i takie tam. A tak w ogóle chłopaki to jestem Lucy, miło mi was poznać.
- Jesteś naszą fanką prawda? Bo to poprzednie powitanie było ,, Aaaaa! OMGG!! To 5 Seconds Of Summer,, - Cos nie tak poszło Mikey'emu, chciał udawać mój głos, lecz nie poszło tak miało pójść.
- Taa, o moja piosenka leci. - właśnie leciała piosenka Sigma - Nobody To Love zaczęłam ją śpiewać a chłopaki razem ze mną.
- No właśnie, może przedstawimy się tak oficjalnie. Ty wiesz więcej pewnie o nas niż my sami. - zaśmiał się Calum
- Nie, nie jestem jakąś psychofanką. Jestem waszą fanka, która zna podstawowe rzeczy.
- Tak czyli jakie? - Ashton
- Kiedy się urodziliście, ile macie lat, jakie piosenki macie, czy macie rodzeństwo takie tam. - Lucy
- No dobrze, to ja ile mam lat, czy mam rodzeństwo, kiedy się urodziłem? - Luke
- To proste, urodziłeś się 16 lipca 1996 roku, masz 18 lat, masz 2 braci Jack'a oraz Ben'a i siostrę Savanna'e, a twoi rodzice mają na imię Liz i Andrew. - Lucy
- No, no .. A który z nas jest twoim ulubieńcem? - Ash
- Ty głupku. - zachichotałam a na twarzy Ashton'a zawitał szeroki banan.
- Czuje się taki wyróżniony. - Ash również zachichotał.
- Ale Mikey też, ja mam dwóch ulubieńców, a jak pokazywałam was Maddie to spodobał się jej właśnie Lukey i Cal. - Chłopaki spojrzeli się na siebie jak by zobaczyli ducha, nie wiedzieli co maja zrobić.
- No, ale mówiła że nie jest naszą fanką i no.. To z jakiej paki takie coś? - Calum
- Oh Calum, ona nie musi lubić jakiegoś zespołu tylko po to, żeby ktoś jej się podobał! - Lucy
- Wiecie, jej jak ktoś się spodoba to nie ma odwrotów, znam ją jak własną kieszeń więc. - dodałam.
- Lucy, kochana ja wiem że możesz tak o niej mówić, ale to z znam swoją siostrę lepiej nic własną kieszeń. - czy on właśnie powiedział do mnie kochana? Jejku jak to z jego ust przepięknie brzmi.
- DOBRA już, nie kłóćmy się o to już. Może pójdziemy połazić po Londynie, no wiecie dawno nie było nas tu. - Michael
- Tak to dobry pomysł, Lucy idziesz z nami? - zapytał Calum
- W sumie to nie mam co robić, raczej pójdę z wami. Może wybierzemy się do Starbucks? - Lucy. Chłopaki pokiwali jedno znacznie że idziemy do mojej i Maddie ulubionej kawiarni, jeszcze zanim wyszliśmy poszłam zapytać Maddie czy idzie z nami, ale gdy zawitałam do jej pokoju zastałam ją na łóżku, ledwie żywą. Spała tak słodko miała bym grzech gdybym obudziła ją teraz. Wyszlismy z chloakami i poszlismy do kawiarni. Podczas tej calej drogi smialismy sie i wyglupialismy w niebo glosy, najlepiej mi sie rozmawialobz Ashtonem. Jego poczucie humoru raczej kazdy chcial by miec. Tylko taki Josh trosKe mnie nie pokojil. Wygladal na smutnego? Postaniwilam z nim porozmawiac, ale troszke dalej od chlopakow.
- Josh? Cos sie stalo? Jestes jakis nieobecny? - Lucy
- chlopak glosno westchnal i popatrzyl na mnie i nagle sie usmiechnal promiennie. Zaraz zaraz, cos mi tu nie gra, przed chwileczka byl smutny i w ogole a teraz dolaczyl do chlopakow? Musze przyznac ze cos tam sie w tej Australii musialo wydazyc. Gdy weszlismy do kawiarni zobaczylam osobe ktorej nie chcialam widziec..
PRZECZYTAJ INFORMACJE POD ROZDZIAŁEM
_________________________________________________________________
Hej mam na imię Madison i mam starszego brata, który ma na imię Josh.
Nie chwalimy się tym, ale nasi rodzice są straszne dziani gdzie wszyscy myślą że jesteśmy straszne rozpieszczeni.
To jest nie prawda! Nie chwale się niczym co zaraz mi rodzice kupią!
Nie jestem taka! Moi rodzice ciągle siedzą w biurach, albo wyjeżdżają w delegacje na kilka tygodni, miesięcy, nieraz zdarzy się rok.
Na szczęście mam swoją przyjaciółkę Lucy. Strasznie ją kocham, jest dla mnie jak siostra, nie zamienię ją na nikogo innego.
Dzisiaj jest chyba najgorszy dzień dla mnie .. pewnie zapytacie dlaczego, co się stało itp.
Dzisiaj moi rodzice wyjeżdżają w delegacje i nie będzie ich przez najbliższe 3 miesiące.
Mój brat wyjechał do Sydney, bardzo za nim tęsknię. Kocham go nad życie, no ale mógł by wrócić już do domu.
Nie wiem w ogóle po co on tam wyjechał, mówił coś tam na ten temat lecz ja jakoś się w niego nie wsłuchiwałam.
- Córciu, przyniesiesz mi z sypialni kosmetyczkę, bo zapomniałam ją spakować. - Mama. Przerwała mi w moim myśleniu, supeer.
- Oczywiście. - wyszłam z kuchni w moim ślimaczym tempie i ruszyłam po schodach do sypialni rodziców.
- Maddie, ruszaj się trochę szybciej bo zaraz wyjeżdżamy. - Mama
- No już, już. - weszłam do sypialni rodziców i zabrałam z niej kosmetyczkę mojej mamy, gdy wchodziłam z ich sypialni usłyszałam, że z mojego pokoju słychać dzwoniący telefon.
Szybko pobiegłam odebrać telefon i na wyświetlaczu pokazało się zdjęcie mojego brata.
Bez wahania odebrałam połączenie.
- Jooooooosh - Maddie
- Maddiiiiiiiiie - Josh - Słuchaj siostra, bo tam słyszałem, że rodzicie wyjeżdżają i mam dla ciebie małą niespodziankę.
- Zamieniam się w słuch.
- Za jakieś półtora godziny będę u ciebie, ale cicho szaaa bo rodzice nic nie wiedzą
- O matko, o matko! Naprawdę! Nie wiesz jak się cieszę! - zaczęłam krzyczeć na cały dom.
- Maddie! Przyniesiesz mi w końcu tą kosmetyczkę! - mama
- A Josh, pogadamy jak przyjedziesz bo muszę już lecieć. Paa buziaczki. - Maddie
- No Paa Paa, do zobaczenia. Ale mam coś jeszcze ci do powiedzenia! - Szybko się rozłączyłam i pobiegłam mamie zanieść jej kosmetyczkę.
- Szybciej się nie dało? - westchnęła mama
- Nie, dostałam ważny telefon.- Maddie
- Dobrze. No więc córciu, trzymaj się, będziemy do ciebie dzwonić i no wiesz.. Pierwszy raz zostawiam ciebie samą w domu bez Josh'a.
- Mamooo ... Dam sobie radę nie bój się o mnie, będzie ze mną Lucy, zapomniałaś?
- Nie zapomniałam, no to pa córeczko. - mama wycałowała mnie i przytuliła.
- No, no moja córcia się doprosiła i raz będzie sama w domu. Trzymaj się Maddie. - tata
- Pa tato. - przytuliłam tatę na pożegnanie. - No jedźcie już bo się spóźnicie. - Odprowadziłam ich na podjazd. Nareszcie będę sama ... ta ale nie na długo. Z jednej strony się cieszę, ale z drugiej nie. Moi rodzice już pojechali, więc trzeba było zrobić ten sztuczny uśmiech i w ogóle. Teraz tylko dzwonić po Lucy i czekamy na Josh'a. Nie mówiłam wam ale Lucy podkochuje się w moim bracie, nie wiem co ona w nim widzi.. Hahaahhaha nie no, mój brat jest na zabój przystojny. W szkole jak mi opowiadał to wszystkie dziewczyny lgnęły do niego jak mucha do smoły. Weszłam do domu i pierwsze co to leciałam po telefon, miałam jedną nieodebraną wiadomość i 5 nieodebranych połączeń od Lucy.
- Halo, Lucy szybko u mnie za 10 min. - Tak jak powiedziałam Lucy, tak też ona zrobiła o co ją prosiłam. Przyjechała po 10 minutach.
- Hej kochana. - przywitałyśmy się buziakami w policzek jak to w zwyczaju mamy. - No więc, moi rodzice wyjechali ale to wiesz. A kto przyjeżdża?! JOSH!! - wykrzyczałam radośnie jego imię.
- C.O?! Jak to Josh przyjeżdża?! NIe mogłaś mi wcześniej powiedzieć?! Przyszykowała bym się na to! - Lucy
- Oj no Lucy! Przestań, wiesz dobrze że ty niczego nie potrzebujesz na Josh'a. Leci na cb a ty na niego widać to po was. - Tak Lucy jest zakocha w moim bracie, a on jest w niej zakochany. NIe wiem zemu jej tego nadzwyczajne nie powie.
- Z kąd ty to możesz wiedzieć, co? Nie wiem co mu chodzi po głowie o mnie.
- Uwierz że wiem więcej niż sobie to wyobrażasz - uśmiechnęłam się zwycięsko
- Okey? Zaczynam się ciebie bać, Madde.
- Wiesz dobrze, że musisz się mnie bać! - zaśmiała się nawet sama nie wiem czemu.
- A czemu? - Lucy
- A wiesz co, sama nie wiem.
'' Josh pov's ''
Już się nie mogę doczekać kiedy będę w domu. Chce przedstawić chłopaków Maddie, wiem że na pewno się ucieszy, i spotkać się z Lucy, oraz pogadać z nią na temat mój i jej. Teraz aktualnie jesteśmy na lotnisku, chłopaki się wygłupiają jak małe dzieci, czasami myślę że ja tu jestem normalny.
- Chłopaki, nasza taksówka czeka. - uszyliśmy do naszej ,,taksówki,, są plusy że była ona 7 osobowa, ponieważ tak to byśmy się nie zmieścili. Jestem strasznie ciekaw czy od moje pobytu Maddie i Lucy zmieniły się. Bardzo za nimi tęsknię, a najbardziej za Maddie. Jest dla mnie jak przyjaciółka, mogę się jej zwierzyć a ona mi pomoże w tych wszystkich problemach. Właśnie w radiu leciała piosenka Maddie ,,SIGMA - NOBODY TO LOVE,, razem z chłopakami zaczęliśmy ją śpiewać.
- Dziękujemy bardzo. Do widzenia! - Zapłaciliśmy kierowcy i udaliśmy się pod drzwi domu. - Oby nie zmienili zamków w drzwiach, bo będziemy mieć proglym chłopaki. - zaśmialiśmy się.
- Mamy speca od tego, Mikey zajął by się tym. Prawda Mike? - Luke
- Ale co ja? - Mike
- No zajął byś się tymi drzwiami. - Calum
- A no jasne, a coś potrzebne jak tak to Ash daj swój plecak tam mam wszystko. - Mike
- Co?! Czemu w moim plecaku?!
- Bo ja nie miałem miejsca w swoim? - jak zawszę głupie pytanie to też głupia odpowiedź.
- Hej chłopaki! Wszystko ok, nie zmienili zamków na całe szczęście. - Weszliśmy do środka, przywitała nas cisza.. Zaraz, zaraz .. cisza w tym domu? To niemożliwe, zawszę gra tu jakaś muzyka i takie tam a teraz? Cicho jak nie powiem gdzie.
- No Josh, to gdzie ta twoja siostra? Wiesz trzeba zacząć flirt, mam nowe metody. - Ash
- Ashton, nie przeginaj to moja siostra!
- No i co, dziewczyna to jest ważne.
- Jprdl, ciebie to się nigdy nie zrozumie. Chyba wiem gdzie może być, zostawicie tutaj bagaże i chodźcie za mną. - poszliśmy z chłopakami do Maddie pokoju, skradaliśmy się jak najciszej jak tylko się dało tylko że taki jeden Ashton Irwin, nie potrafi się zachować chwile cicho.
- Ash, ty idioto bo wszystko zepsujesz. - zaśmialiśmy się wszyscy cicho
- Co ja? To nie moja wina tylko Calum'a.
- Cicho, poczekajcie słychać jak gadają.
,,- Lucy ty jesteś piękna, Josh nie leci na takie jakieś plastikowe lale. Uwierz że lubi zdecydowanie naturalne.,,
- Oooo ... Chyba nam się ktoś zarumienił. - Ash. Walnąłem go w ramię i po cichu otworzyliśmy drzwi do pokoju Maddie. Staliśmy tak w progu do puki ....
_________________________________________________________________
Hej Hej HEEJ !!!
Takie troszku beznadziejne, ale musiałam wam dodać bo co niektórzy by się tu nie doczekali ;3
Więc tak, już wam z góry mówię, że nie oczekuje na jakieś komentarze.
Jeśli nie chcesz pisać żadnego komentarza, nie zmuszam cię do tego.
To jest twoja decyzja czy napiszesz czy nie.
Kolejny rozdział pojawi się w sobotę lub niedzielę. ;**
Życzę miłej nocy ;) !