wtorek, 12 sierpnia 2014

Rozdział 1

                    PRZECZYTAJ INFORMACJE POD ROZDZIAŁEM 
_________________________________________________________________
Hej mam na imię Madison i mam starszego brata, który ma na imię Josh.
Nie chwalimy się tym, ale nasi rodzice są straszne dziani gdzie wszyscy myślą że jesteśmy straszne rozpieszczeni.
To jest nie prawda! Nie chwale się niczym co zaraz mi rodzice kupią!
Nie jestem taka! Moi rodzice ciągle siedzą w biurach, albo wyjeżdżają w delegacje na kilka tygodni, miesięcy, nieraz zdarzy się rok.
Na szczęście mam swoją przyjaciółkę Lucy. Strasznie ją kocham, jest dla mnie jak siostra, nie zamienię ją na nikogo innego.
Dzisiaj jest chyba najgorszy dzień dla mnie .. pewnie zapytacie dlaczego, co się stało itp.
Dzisiaj moi rodzice wyjeżdżają w delegacje i nie będzie ich przez najbliższe 3 miesiące.
Mój brat wyjechał do Sydney, bardzo za nim tęsknię. Kocham go nad życie, no ale mógł by wrócić już do domu.
Nie wiem w ogóle po co on tam wyjechał, mówił coś tam na ten temat lecz ja jakoś się w niego nie wsłuchiwałam.
- Córciu, przyniesiesz mi z sypialni kosmetyczkę, bo zapomniałam ją spakować. - Mama. Przerwała mi w moim myśleniu, supeer.
- Oczywiście. - wyszłam z kuchni w moim ślimaczym tempie i ruszyłam po schodach do sypialni rodziców.
- Maddie, ruszaj się trochę szybciej bo zaraz wyjeżdżamy. - Mama
- No już, już. - weszłam do sypialni rodziców i zabrałam z niej kosmetyczkę mojej mamy, gdy wchodziłam z ich sypialni usłyszałam, że z mojego pokoju słychać dzwoniący telefon.
Szybko pobiegłam odebrać telefon i na wyświetlaczu pokazało się zdjęcie mojego brata.
Bez wahania odebrałam połączenie.
- Jooooooosh - Maddie
- Maddiiiiiiiiie - Josh - Słuchaj siostra, bo tam słyszałem, że rodzicie wyjeżdżają i mam dla ciebie małą niespodziankę.
- Zamieniam się w słuch.
- Za jakieś półtora godziny będę u ciebie, ale cicho szaaa bo rodzice nic nie wiedzą
- O matko, o matko! Naprawdę! Nie wiesz jak się cieszę! - zaczęłam krzyczeć na cały dom.
- Maddie! Przyniesiesz mi w końcu tą kosmetyczkę! - mama
- A Josh, pogadamy jak przyjedziesz bo muszę już lecieć. Paa buziaczki. - Maddie
- No Paa Paa, do zobaczenia. Ale mam coś jeszcze ci do powiedzenia! - Szybko się rozłączyłam i pobiegłam mamie zanieść jej kosmetyczkę.
- Szybciej się nie dało? - westchnęła mama
- Nie, dostałam ważny telefon.- Maddie
- Dobrze. No więc córciu, trzymaj się, będziemy do ciebie dzwonić i no wiesz.. Pierwszy raz zostawiam ciebie samą w domu bez Josh'a.
- Mamooo ... Dam sobie radę nie bój się o mnie, będzie ze mną Lucy, zapomniałaś?
- Nie zapomniałam, no to pa córeczko. - mama wycałowała mnie i przytuliła.
- No, no moja córcia się doprosiła i raz będzie sama w domu. Trzymaj się Maddie. - tata
- Pa tato. - przytuliłam tatę na pożegnanie. - No jedźcie już bo się spóźnicie. - Odprowadziłam ich na podjazd. Nareszcie będę sama ... ta ale nie na długo. Z jednej strony się cieszę, ale z drugiej nie. Moi rodzice już pojechali, więc trzeba było zrobić ten sztuczny uśmiech i w ogóle. Teraz tylko dzwonić po Lucy i czekamy na Josh'a. Nie mówiłam wam ale Lucy podkochuje się w moim bracie, nie wiem co ona w nim widzi.. Hahaahhaha nie no, mój brat jest na zabój przystojny. W szkole jak mi opowiadał to wszystkie dziewczyny lgnęły do niego jak mucha do smoły. Weszłam do domu i pierwsze co to leciałam po telefon, miałam jedną nieodebraną wiadomość i 5 nieodebranych połączeń od Lucy.
- Halo, Lucy szybko u mnie za 10 min. - Tak jak powiedziałam Lucy, tak też ona zrobiła o co ją prosiłam. Przyjechała po 10 minutach.
- Hej kochana. - przywitałyśmy się buziakami w policzek jak to w zwyczaju mamy. - No więc, moi rodzice wyjechali ale to wiesz. A kto przyjeżdża?! JOSH!! - wykrzyczałam radośnie jego imię. 
- C.O?! Jak to Josh przyjeżdża?! NIe mogłaś mi wcześniej powiedzieć?! Przyszykowała bym się na to! - Lucy
- Oj no Lucy! Przestań, wiesz dobrze że ty niczego nie potrzebujesz na Josh'a. Leci na cb a ty na niego widać to po was. - Tak Lucy jest zakocha w moim bracie, a on jest w niej zakochany. NIe wiem zemu jej tego nadzwyczajne nie powie. 
- Z kąd ty to możesz wiedzieć, co? Nie wiem co mu chodzi po głowie o mnie. 
- Uwierz że wiem więcej niż sobie to wyobrażasz - uśmiechnęłam się zwycięsko
- Okey? Zaczynam się ciebie bać, Madde. 
- Wiesz dobrze, że musisz się mnie bać! - zaśmiała się nawet sama nie wiem czemu. 
- A czemu? - Lucy
- A wiesz co, sama nie wiem.

'' Josh pov's ''

Już się nie mogę doczekać kiedy będę w domu. Chce przedstawić chłopaków Maddie, wiem że na pewno się ucieszy, i spotkać się z Lucy, oraz pogadać z nią na temat mój i jej. Teraz aktualnie jesteśmy na lotnisku, chłopaki się wygłupiają jak małe dzieci, czasami myślę że ja tu jestem normalny. 
- Chłopaki, nasza taksówka czeka. - uszyliśmy do naszej ,,taksówki,, są plusy że była ona 7 osobowa, ponieważ tak to byśmy się nie zmieścili. Jestem strasznie ciekaw czy od moje pobytu Maddie i Lucy zmieniły się. Bardzo za nimi tęsknię, a najbardziej za Maddie. Jest dla mnie jak przyjaciółka, mogę się jej zwierzyć a ona mi pomoże w tych wszystkich problemach. Właśnie w radiu leciała piosenka Maddie ,,SIGMA - NOBODY TO LOVE,, razem z chłopakami zaczęliśmy ją śpiewać. 

- Dziękujemy bardzo. Do widzenia! - Zapłaciliśmy kierowcy i udaliśmy się pod drzwi domu. - Oby nie zmienili zamków w drzwiach, bo będziemy mieć proglym chłopaki. - zaśmialiśmy się. 
- Mamy speca od tego, Mikey zajął by się tym. Prawda Mike? - Luke 
- Ale co ja? - Mike 
- No zajął byś się tymi drzwiami. - Calum 
- A no jasne, a coś potrzebne jak tak to Ash daj swój plecak tam mam wszystko. - Mike 
- Co?! Czemu w moim plecaku?! 
- Bo ja nie miałem miejsca w swoim? - jak zawszę głupie pytanie to też głupia odpowiedź. 
- Hej chłopaki! Wszystko ok, nie zmienili zamków na całe szczęście. - Weszliśmy do środka, przywitała nas cisza.. Zaraz, zaraz .. cisza w tym domu? To niemożliwe, zawszę gra tu jakaś muzyka i takie tam a teraz? Cicho jak nie powiem gdzie. 
- No Josh, to gdzie ta twoja siostra? Wiesz trzeba zacząć flirt, mam nowe metody. - Ash 
- Ashton, nie przeginaj to moja siostra! 
- No i co, dziewczyna to jest ważne. 
- Jprdl, ciebie to się nigdy nie zrozumie. Chyba wiem gdzie może być, zostawicie tutaj bagaże i chodźcie za mną. - poszliśmy z chłopakami do Maddie pokoju, skradaliśmy się jak najciszej jak tylko się dało tylko że taki jeden Ashton Irwin, nie potrafi się zachować chwile cicho. 
- Ash, ty idioto bo wszystko zepsujesz. - zaśmialiśmy się wszyscy cicho
- Co ja? To nie moja wina tylko Calum'a. 
- Cicho, poczekajcie słychać jak gadają. 
,,- Lucy ty jesteś piękna, Josh nie leci na takie jakieś plastikowe lale. Uwierz że lubi zdecydowanie naturalne.,,
- Oooo ... Chyba nam się ktoś zarumienił. - Ash. Walnąłem go w ramię i po cichu otworzyliśmy drzwi do pokoju Maddie. Staliśmy tak w progu do puki .... 
_________________________________________________________________
Hej Hej HEEJ !!! 
Takie troszku beznadziejne, ale musiałam wam dodać bo co niektórzy by się tu nie doczekali ;3 
Więc tak, już wam z góry mówię, że nie oczekuje na jakieś komentarze. 
Jeśli nie chcesz pisać żadnego komentarza, nie zmuszam cię do tego. 
To jest twoja decyzja czy napiszesz czy nie. 
Kolejny rozdział pojawi się w sobotę lub niedzielę. ;** 
Życzę miłej nocy ;) !

7 komentarzy:

  1. Świetny rozdział <3 <3 <3 Czekam z niecierpliwością na next <3
    Zapraszam do siebie: http://empire-fanfiction1.blogspot.com/
    Pozdrawiam Paula :***

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajebiscie sie zapowiada. Niecierpliwie czekamm na nexta :*

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny blog zapraszam również na moje ff o Zayn'ie
    http://1d-torn.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej, bejb. Dopiero zaczęłam czytać i już mi się odechciewa. Proszę, poczytaj ff dziewczyn, które mają większą wprawę w pisaniu, bo twoje dopiski przy dialogach kto co powiedział, są trochę męczące dla oka i sensu ogółu. To nie jest krytyka, od razu mówię. Po prostu... Dobra rada. Dałabym link do swojego bloga, ale piszę tradycyjnie - na papierze. Pozdrawiam i czekam na lepsze czasy ;). Cmok.

    P.S. Gdybym krytykowała, pisałabym z anonima, nie sądzisz?

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Orbitka Szablonovo