piątek, 24 października 2014

Rozdział 6

                                                 
                                                 ROZDZIAŁ 6
_________________________________________________________________

CALUM POV'S
 - Cal, nie załamuj się tak. Jeszcze będzie okazja. - Josh. Tsa... 
- Ale czy ja się załamuje? O czym ty mi tutaj pierdolisz?! Co słucham?! - Cal 
- Nie mów słucham, bo cię wyrucham. - zaśmiał się Ash 
- O ktoś tutaj ma humor ze samego rana, Irwin! Zazwyczaj siedzisz przymulony i nie wiesz co się dookoła ciebie dzieje! - Cal. poszedłem do salonu na telewizor, nie miałem najmniejszej ochoty na nic. Teraz tylko ja i moja kochana victoria's secret. Nie zajęło mi nawet obejrzenie telewizora 10 min a już usłyszałem śmiechy dobiegające z kuchni i głos Maddie. Nie pójdę tam przecież ... a z resztą tam, tak czy tak oglądałem dalej wybieg. 

LUKE POV'S 
- Hej chłopaki, gdzie jest Calum, bo jak widzę tylko jego tutaj brakuje. - Luke
- Ymm.. tak jak by się obraził, a za drugim razem to poszedł oglądać swoje wybiegi mody, więc nie radzę mu przeszkadzać. - Ash
- Powiadasz? - lubię go strasznie denerwować gdy to ogląda, mimo tego że wyłącza się od nas to i tak orientuję się co dookoła jego się dzieje. - Czyli idziemy go po wkurzać? - zaśmialiśmy się i poszliśmy do salonu gdzie znajdował się Calum.
- Ops.. chyba go nie podenerwujesz bo zasnął. - Maddie przykryła go kocem i ucałowała jego policzek. Hej! zaraz, zaraz, zaraz! Czemu ona to zrobiła? poczułem jakieś dziwne ukucie w klatce piersiowej.. nie to nie może być prawdą.. a może jednak?
- Chodźcie, nie będziemy mu przeszkadzać. - Josh
-Tsa. - prychnąłem i powędrowałem do swojego pokoju, szczerze mówiąc jestem zmęczony jest godzina 12 popołudniu a ja jestem zmęczony, no wiecie jak byście wstali o 9 rano to równie dobrze byli byście zmęczeni. 
Tak więc powędrowałem do swojego tym czasowego ,,pokoju,, by odpocząć po zakupach Maddie. Położyłem się wygodnie na łóżku okryłem się kocykiem i już zasypiałem kiedy ktoś wszedł bez pukania do pokoju 

Wybuchnąłem;
- Nie chce wam nic mówić, ale człowiek może też być śpiący i po jedno to się puka! - Oczywiście dopiero teraz spostrzegłem się kto do mnie przyszedł.. Maddie, już nie jestem zły. - A to ty.. zrobiło mi się trochę głupio.. niezręczna chwila.. taka no wiecie.. 

- Wybacz nie wiedziałam, że jesteś śpiący.. chciałam tylko... a już nic. - Przez chwilę na jej twarzy można było widzieć zakłopotanie co zakryła sztucznym uśmiechem. 
- Maddie, nie cygań mnie tutaj i mów co się dzieje. - powiedziałem i położyłem się na prawy bok by ją lepiej widzieć. 
- Nie nic się nie dzieje.. po prostu nie było ciebie na dole. - ostatnie słowa były wypowiedziane szeptem pawie nie zrozumiane, ale nie dla mnie. 
- Oh, Maddie choć. - odkryłem kocyk i poklepałem miejsce obok mnie, zawahała się ale przyszła, przykryła się szczelnie kocykiem i przytuliła się do mnie przez co zrobiłem to samo i zasnąłem, nawet nie wiem kiedy. 

Poczułem jak coś lub może ktoś robi z moimi włosami, otworzyłem leniwie oczy i zobaczyłem Maddie bawiącą się moimi włosami. 

- Co ty robisz. - spojrzałem na nią z głupkowatym uśmiechem na co odpowiedziała mi tym samym. 
- Układam ci włosy, bo miałeś kompletny nieład i no, tak po za tym teraz ci jest o wiele lepiej. Muszę przyznać, że nawet całkiem całkiem mi to wyszło. Będę tobie układać włosy codziennie. - Hmm.. Powiedzmy że się nad tym zastanowię, czy będziesz mogła. - razem parsknęliśmy śmiechem i nagle ktoś wszedł do pokoju. 
- Nie chce wam nic mówić, ale jest już obiad i jeśli nie chcecie mieć wszystkiego zjedzonego to się po zbieście... To ja może wam nie przeszkadzam.. - Josh 
- Nie no z kąt, i tak mieliśmy już iść prawda, Luke? - Maddie 
- Tak, tak, jeszcze trzeba się spakować.. Serio musimy jutro już lecieć nie możemy za tydzień? Dopiero co tutaj przylecieliśmy? - zapytałem zrezygnowany, ale taka prawda dopiero co poukładałem rzeczy do szafek i znów się pakować. To mnie wykańcza. 
- Nie plumkej Luke, tylko mi tutaj nie plumkej. - zaśmiał się Josh. 
- A sam sobie nie plumkaj. - rzuciłem w niego poduszką na co ona zareagował groźnym jak on to nazywa spojrzeniem, a Maddie śmiała się ja głupia. 
- Luke, ty brzdącu! Mam cię nauczyć że dla starszych się ma szacunek?! - i tak zaczęła się bijatyka na poduchy. 

- No to smacznego! - powiedziałem i zacząłem jeść spaghetti które zrobił .. znaczy zrobili chłopaki. - Ale jeszcze zanim to zjem.. Czy nie otruje się tym? - zapytałem z powagą a Maddie która miała całą buzię wypchaną tym czym co oni przygotowali udusiła by się. 

- Ręce do góry! - Ash który siedział koło niej, poklepał ją po plecach. 
- Luke! Chcesz mnie udusić czy co?! - Zaśmiała się - A i chłopaki, nie słuchajcie Luka spaghetti jest bardzo pyszne. - Uśmiechnęła się pocieszająco do nas. 


MADDIE POV'S 
Po zjedzonym obiedzie, poszłam jak zawsze położyć się w salonie na kanapie. Nie zajęło mi długo moje odpoczywanie, ponieważ pan Calum Hood zwalił mnie z kanapy a sam się położył na niej. 
- Hej! Ja tu była pierwsza, złaś! - chciałam go zwalić, ale jakoś mi to nie wychodziło. Muszę jeszcze dużo mleka wypić i jeść dużo nabiału to kto wiem, może wtedy wygram z Hood'em. 
- Nie da ci się mnie tak łato zwalić. - prychnął na mnie! on na mnie prychną! - Właśnie przed sobą masz rzeźbę i powinnaś się z tego cieszyć, a nie na mnie być obrażona. - zaśmiał się jak jaki gwałciciel. 
- Ale wiesz to, kanapa jest wielka bo sama ją wybierałam, żebyśmy z Josh'em mogli się na niej pomieścić, więc rusz tą swoją dupę i mi się posuń. - Tak jak powiedziałam tak też Hoodie zrobił. Nie czułam się jakoś niezręcznie jest dla mnie jak najlepszy przyjaciel. 
Leżałam tak i nawet nie wiem kiedy zasnęłam. 

- Hahahaah, jak oni słodko śpią! - słyszałam kogoś chichoty i mogłam się domyślić że to był nie kto inny jak sama Lucy. - Daj telefon szybko, puki się jeszcze nie obudzili! - zarechotała jak jakaś żaba. - No jakie słooooodkie! Wrzucimy na instagrama i będzie git! - momentalnie się podniosłam do pozycji siedzącej i wtedy Calum położył się tak że spadła z kanapy.. ponownie! A Lucy jak to Lucy zaczęła się śmiać jak jakaś głupia, dopiero teraz z orientowałam się że wszyscy na nas gapili się jak na jaką wystawę w muzeum. 

No cholera! Nie jestem jakimś odkryciem, albo człowiekiem z jakiejś tam epoki! 

- A wy co? Nigdy ludzi nie widzieliście? - wstałam wyminęłam ich i poszłam się pakować na nasze wakacje. Nie mam pojęcia o której oni chcą wylatywać ale wiem że na pewno wcześnie. Wyciągnęłam moją duuużą walizkę, chyba największą i zaczęłam pakować najpierw jakieś ciepłe bluzy, następnie bluzki, piżamę, spodnie, do tego buty i no i oczywiście swój strój kąpielowy. Trochę mi to zajęło czasu bo było już grubo po 20. 
Zeszłam na dół, miałam wielką ochotę na spacer i tak też zrobiłam. Założyłam swoje całe czarne vans'y i zarzuciłam na ramiona swój sweterek który kupił mi kiedyś Josh, co jak co ale gust to on ma. Gdy chciałam wychodzić napotkałam się na Calum'a. 
- A ty gdzie się wybierasz? - Zadał swoje bezsensowne pytanie.
- Idę się przejść, możesz się dołączyć nie obrażę się. - Calum kiwną głową na tak i razem wyszliśmy z domu. Gdy wyszliśmy z domu, buchło ciepłem prosto w moją twarz

Aż żal było nie wychodzić na dwór w taką pogodę... 

Spacerowaliśmy już jakieś dobre 3 godziny i nic nam się nie znudziło to chodzenie. Cały czas się śmialiśmy, wygłupialiśmy jak małe dzieci a ludzie którzy przechodzili obok nas patrzyli na nas jak na jakiś idiotów. 
- Hahaha.. Calum ... już mnie brzuch przez ciebie boli... proszę przestań.. - właśnie w tym momencie dostałam telefon od Josh'a. - To Josh. 
- Tak słucham cię braciszku? - zapytałam i cichutko zachichotałam
- Maddie?! Gdzie ty jesteś?! Dostaje tutaj już siódmego zmysłu! - najwyraźniej nikogo nie było w o=domu jak wychodziliśmy. 
- Ja? Ja jestem w parku mój drogi. - szłam razem z Calum'em i zaczęłam kopać sobie kamyszki jak małe dziecko. 
- Jak to? O tej porze sama?! Czyś ty już do reszty zgłupiała.. rozumiem jak byś posz.. 
- Ale ja nie jestem sama, tylko z Calum'em i nie bój się i tak za jakąś kolejną godzinę powinnyśmy być w domu bo jesteśmy po drugiej stronie parku. - i się rozłączyłam. 

- Już się zaczynają o ciebie martwić? - zaśmiał się lekko Cal - Może odpoczniemy na ławce? - pokiwałam twierdząco głową i udaliśmy się na najbliższą ławkę która była niedaleko nas. Strasznie polubiłam Calum'a tak samo jak Luka, nie powiem też że nie lubie Mike'a czy Ash'a bo oni na prawdę są wspaniali,

 lecz do Calum'a i Luka jakoś bardziej mnie przyciąga.. ale tak .. inaczej  

- Calum, jak myślisz.. Lucy i Josh będą razem. - siedzieliśmy w ciszy, moja głowa spoczywała na ramieniu Cala, a jego ręka na moim ramieniu. 
- Wiesz.. trudno mi to teraz powiedzieć.. ale widać jak na siebie patrzą.. może.. - Cal
- Wiesz może będziemy się już powoli zbierać bo o 2.30 mamy samolot a jest już.. - spojrzałam na ekran swojego białego iphona. - 23.39.. O cholreka! Ale się zasiedzieliśmy, a przed nami długa droga, no chyba że chcesz jechać taksówką? - Maddie 
- Lepiej taksówką, jeszcze muszę się spakować a mam wszystkie ciuchy rozpakowane i poukładanie w szafkach, i wziąć kąpiel. - Tak tak ja też muszę skorzystać z tego. 

- Dziękujemy bardzo. - zapłaciłam taksówkarzowi i weszliśmy do domu pierwsze co to dostałam z Cal'em ochrzan od Josh'a. 
- Boże! Czy wy naprawdę macie coś z głowami. - w tym momencie popukał nas po naszych głowach. - Ja tutaj dostaje białej gorączki, a wy sobie wychodzicie na jakieś spacery?. - Josh 
- Joshua! Uspokój się, bo zachowujesz się gorzej jak dziewczyna która ma okres. - zaśmiałam się wraz z Calum'em. - A może ty nie jesteś chłopakiem.. tylko dziewczyną w postaci chłopaka.. - nie mogliśmy się przestać śmiać, długo mi to nie zajęło bo zaczęłam uciekać po schodach przed nimi. Zamknęłam się w swoim pokoju i to co tam zobaczyłam odebrało mi mowę.. 

4 komentarze:

  1. Omg, w tym momencie przerywasz?? Dodawaj kolejny, ale już!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Błagam, dodaj następny jak najszybciej, bo nie mogę się doczekać! Nie mogę spać, rozmyślając nad tym, co ona tam zobaczyła!

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Orbitka Szablonovo