środa, 29 października 2014

Rozdział 8


                                       Rozdział 8
_________________________________________________________________


- Maddie możemy na słówko? 
Chce ci coś powiedzieć.


MADDIE POV'S
Gdy zobaczyłam z kim Josh idzie omal nie spadłam z krzesła. Jack.. nasz przyjaciel z dzieciństwa. Urwał nam się kontakt, gdy Joshua wyjechał do Australii. Przez jakiś czas bylo mi strasznię smutno, nie powiem nie bo jest naprawdę przystojny i w ogóle.. ale czy to co do niego czułam jeszcze gdzies tam w środku jest? Odeszlismy bardziej w ustronne miejsce, czyli na dwór.
- Tak... słucham cie. - Usiedlismy na ławce ktora stała pod wejsciem do restauracji.
- Dobrze wiesz że uwały sie nam kontakty.. - zaczął - Ale .. wiedz, ze to nie bylo żadne zauroczenię tylko naprawdę.. - miałam spuszczoną głowę nie chcialam na niego w tym momencie patrzyć. Jack podnisł moja twarz, ujął ją i mnie pocałował. - Wiem że to jest na 100% miłość do ciebię, a nie do innej osoby. - Nie wiedziałam co mam powiedzieć siedzialam jak ten słupek.. czułam jak moje policzki płonęły, całe zalane byly rumiencami. Co ja mam mu powiedziec? ,,-wybacz ale ja juz kocham kogos innego?,, no ja mu tak nie powiem.. będę sie potem źle z tym czuła.
- Jack.. - nie umialam dobrać słów do tego wszystkiego.
- Nic nie mów. - znów zlaczyl nasze usta, nie odpowiadałam na ten pocałunek, nie będę całować osoby na której mi nie zależy w najmniejszym procencie.
- Maddie? - uszlyszałam za moimi plecami głos Caluma, momentalnie obruciałam sie i widziałam jaką miał minę.
- Calum! - pobiegłam za chlopakiem, ale ten najwidoczniej nie chciał ze mną gadać po tym co widział. Do było dla niego jak i dla mnie za dużo.
- Maddie, coś sie stało? - zapytał z troską w glosie Jack.
- Tak, tak oczywiście.. Jeśli idzesz do naszego stolika to powiedz im, że źle sie czuję i poszlam do swojego pokoju. - Bez żadnych namysleń pobiegłam do pokoju w którym obecnie przebywał Calum. Chciałam wejść do pokoju, ale drzwi były zamknięte.
- Calum.. proszę cię otwórz te drzwi, chce ci wszystko to wytłumaczyć. - nic ni chuja! Zaczęłam pukać ale to nawet nie pomagało. - Calum.. otworz te drzwi! Proszę. - Dalej nic dobijałam sie stak jakieś 5 minut, aż sie w końcu zdeberwowałam.
- Calumie Thomasie Hoodzie! Jeżeli za 3 sekundy nie otworzysz tych walnietych drzwi, możesz mnie już nie zobaczyć. - czemu tego na samym początku nie zastosowałam? Jak błyskawicznie podziałało. Calum siedział na łóżku nie patrząc sie nawet na mnie. Usiadłam koło niego, położyłam swoją rękę na jego ramieniu ale zaraz ją zwalił.
- Calum.. - powoedziałam ściszonym głosem. - To nie jest tak jak sobie to wszystko widzisz.. - nie było mi dane dokończyć, ponieważ przerwał mi.
- Nie, wcalę co ja mam w ogóle sobie myśleć. - Prychnał złośliwie, nie lubie jak ktoś w taki sposób sie do mnie odnosi, ale jemu odpuszcze to.
- Cholera Calum! Chce cie powiedziec coś a ty mi przerywasz! - usiadłam tak by lepiej go widzieć. - Proszę cię zrozum.. to on mnie pocałował nie ja jego.. nie miałam takich zamiarów. - Powiedziałam
- Nie? A jakoś ci sie podobało. - teraz to poczułam sie urażona, moje oczy były zaszklonę ale powstrzymałam sie od łez.
- Wyznał mi to co go gnebiło przez najbliższe 2 lata. Wyznał mi swoją miłość do mnie.. - mówiłam to coraz bardziej łamiącym sie głosem. - Owszem, ja sie w nim kiedyś kochałam.. ale to było kiedyś. - Nie wytrzymałam tych wszystkich emocji i rozplakałam się. Dlaczego zawsze muszę być taka miękka? Calumowi najwyraźniej zrobiło się glupie, lub przykro albo oby dwa powody bo usiadł koło mnie i przytulił. W jego ramionach czułam się strasznie bezpieczna. Cal przysunał mnie bardziej do siebie przez co usiadłam na jego kolanach i teraz moczyłam jego koszulkę swoimi łzami.
- Przepraszam, nie powinienem tak wybuchać.. - wyszeptał i ucałował moje czoło.
- Nie Calum.. nie twoja wina i sie nie obwiniaj.. to jest tylko i wylacznie moja i nikogo wiecej.. - wychlapiłam w jego koszulkę, po czym wtuliłam sie bardziej w jego zagłębieniu między szyją a barkiem.
- Cii.. - zaczął nami lekko kołysać na boki, przez co moje powieki stawały sie co raz bardziej cięższe i cięższe.
- Jestem tym wszystkim zmeczona, Cal. - ułożyłam wygodnie głowę na jego ramieniu i zamknęłam swoje ociezałe powieki. Hood nic nie mówiąc położył mnie na łóżku po czym sam sie położył koło mnie i okrył nas szczelnię kocykiem. Jedyne jeszcze co z tego pamiętałam to, to że zasnelismy do siebie wtuleni.

****

Obudziłam sie jakoś wieczorem, nie wiem która godzina była ale wiem napewno że wieczór bo za oknem było już ciemno. Obejrzałam sie na miejsce obok mnie, było puste. Na mojej twarzy zawitał grymas, nie czekając na żadne oklaski wstałam z łóżka i powędrowałam w stronę drzwi, gdy chciałam złapać za klamkę drzwi otworzyły sie a ja dostałam z nich w głowę.
- Boże, Maddie żyjesz? - to tylko i wylacznie mogł być Calum, on mógłby takie coś zrobić... znaczy po Ashtonie też bym sie tego spodziewała.
- Ałaa.. - złapałam sie z bolacą głowę i zaczęłam się śmiać.
- Nic ci nie jest? Jezus nie chciałem ci tego zrobić! Naprawdę. - Zaczęłam cicho chichotać i spojrzałam na Caluma
- Spokojnie.. - w tym momencie do pokoju weszła załoga z którą Hood ma pokój.
- A co sie tu wyprawia? - zasmiał się Ash.
- No wiecie co, żeby tak na podłodze. -dodał Clifford na co ja sie też dołączyłam.
- No wiesz, Calum mnie zostawił samą w pokoju, ja chciałam wyjść i on wszedł sprzedał mi bombę z drzwi no i tak jakoś wyszło. - Chlopaki śmiali sie jak jakieś dzieci wypuszczonę z oddziału psychiatycznego. - Przypomniało mi się jak mi Lucy sprzedała gąga z patelni prosto w twarz. - Chłopaki zwijali sie już z bólu nie moli wytrzymać. - Sama opuchlizna trzymała jakieś 2 tygodnie, a co dopiero siniak. - Smialismy sie jak idioci i kolejna osoba weszla do pokoju
- A co tu sie wyprawia?

_________________________
Jestem z siebie dumna.. obym tak dalej pisała.
Ten rozdział pisałam na pół przytomna ale końcówka mi wyszła bo jak to pisałam to śmiałam sie. Ale no to ten tego..
DO NASTĘPNEGO! ;))

3 komentarze:

  1. Daję okejke za rozdział + za zdjęcie :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Popieram anonima do góry! :)) Jestę świetny na tym zdjęciu, tym bardziej ta moja mina. :') Jestem z siebie dumny.
    Oczywiście czekam na następny rozdział i imagina o którym mi pisałaś ;p ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Oczywiście że ona będzie z Lukiem!
    Ja już to wiem, znaczy od samego początku było wiadomo :3
    Pisz szybko następny! ;)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Orbitka Szablonovo